środa, 17 lipca 2013

With me.

Cześć i czołem! :)
Dawno tu nie zaglądałam, ale po prostu żyłam. 
Wiele się zmieniło od ostatniego czasu, naprawdę. Między innymi zdążyłam stać się najgorszą wersją 'kobiety', powoli wychodzę na prostą. Udowodniłam sobie także, że facet może nieźle namieszać w życiu. A raczej my, kobiety, kompletnie zatracamy całe swoje życie dla nich. 
Kilka faktów, co się działo w tym czasie.
Między innymi utwierdziłam się z przekonaniu, że cholernie pociągają mnie 'niegrzeczni' chłopcy, gdy wkręcam sobie dziwną misję, by zrobić z nich porządnych mężczyzn, tak jak to było z moim ostatnim chłopakiem. Faceci, którzy po pierwszej 'randce' chcą być już moim chłopakiem wcale nie robią na mnie wrażenia. Wręcz przeciwnie, cholernie mnie to odrzuca. Tak samo, jak nazywanie mnie swoim skarbem po wymienieniu paru sms'ów. Kolesie, ogarnijcie się! Dziewczyny też lubią zdobywać. Po co mi facet podany na tacy, który mógłby być z każdą, która tylko jest ładna? Im jest trudniej, tym ciekawiej. Może dlatego mimo jednej okropnej sytuacji nadal mam ochotę się spotykać z pewnym panem. A uwierzcie mi, gorszej nie mogłoby już być. Chcę stuprocentowego faceta, to naprawdę tak wiele? Mam swój ideał i na niego poczekam, bo gdy już go spotkam, to wiem, że będzie wart zachodu. Chcę czuć się wyjątkowa, chcę by facet mnie chciał za mój charakter, osobowość, uśmiech, a nie fajny tyłek. Który swoją drogą wcale nie jest taki fajny. Poza tym, muszą mi mięknąć kolana i czekam na motyle w brzuchu. Tak, jak to było ostatnio, czego na bieżąco byłyście świadkami. ;)
Tak, kolejnym faktem jest to, że czasami cholernie tęsknię za moim byłym. Nie konkretnie za nim, ale za tym poczuciem bycia z kimś, a było mi z nim cholernie dobrze, te dwa miesiące były najlepsze pod słońcem. Czułam się kobietą przy nim, bynajmniej na początku. Potem faktycznie się nie dopasowaliśmy, skończyliśmy, tak jak zaczęliśmy, tym, w czym oboje jesteśmy najlepsi. Utwierdziłam się w przekonaniu, że mimo wszystko dobrze mi się z nim rozmawiało, nawet jak już nie jesteśmy razem, to coś w tym jest. Wiem, że to dziwnie zabrzmi, ale cieszę się, że wyjeżdża na drugi koniec kraju kopać piłkę. Nie mogłabym żyć z tym, że jest w pobliżu i już nigdy nie będzie mój. 
Kolejnym faktem jest to, że matura nie poszła mi tak dobrze, chodzi o te dodatkowe przedmioty. Podstawy wyszły wyśmienicie! Nawet matma 74%, pogratulujcie mi! :D Na prawo się nie dostanę, nie w tym roku. Idę za to na pedagogikę wczesnej edukacji, też dobrze. Nie załamuję się. Wyciągam wnioski z popełnionych błędów i na pewno nauczkę. Poprawiam maturę za rok, także trzymajcie kciuki! Trzy przedmioty mam do napisania, reszta jest ok. Póki co postudiuję sobie, będzie ciekawie, a z czasem zobaczymy. 
Przeprowadzam się do Gdańska! Jesteśmy w trakcie finalizowania umowy na mieszkanie, z czego ogromnie się cieszę! Jestem rozpieszczona i cholernie mi z tym dobrze, ale o tym potem. Mieszkanie jest cudowne, trzy pokojowe, zgadzam się na prysznic, miła odmiana! No i garderoba, balkon. Tak, jak to sobie wymarzyłam. Dodatkowo dostaję samochód, także jestem ogromną szczęściarą. Czego chcieć więcej? Świat stoi przede mną otworem. 
Jak to się mówi? Z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciach, jak słodko. Rodzice kochają mnie ponad życie, a ja jestem w stanie zrobić dla nich wszystko. Mówię teraz o dalszej rodzinie - kuzynostwo. Z tą kuzynką akurat utrzymywałam czysto pro-rodzinne relacje, nic więcej. Nie miałam pojęcia, że aż tak mnie nienawidzi, a raczej mi zazdrości, by publicznie w internecie powyzywać mnie od pustych lalek Barbie, gdy nigdy w życiu nie odczułam z jej strony żadnej wrogości w realu. Napisał mi to jej mąż, przepraszam, teraz - były mąż. W dodatku po wyjściu do pubu, z kuzynem i koleżanką dowiedziałam się, że jestem rozpieszczonym leniem, który sam sobie w życiu nie poradzi. Nic nie należy do mnie, a rodzice mnie nie chcą, hm, jak słodko! Na dodatek życzą mi, bym kiedyś zaznała biedy. Ale kim Wy, ku*wa jesteście, by mówić mi, jak mam żyć? Z koleżanką nie utrzymuję kontaktu, z kuzynem będę mieszkać w MOIM mieszkaniu od października, będzie ciekawie. Już ja o to zadbam. 
Chyba to by było na tyle z tego, co u mnie słychać. Jak na tak krótki okres czasu trochę się działo. Zdążyłam nabawić się tygodniowego ataku serca przez pewną sytuację, która niedawno się skończyła. A teraz chcę być radosną dziewczyną uważającą, że życie jest piękne. Bo jest cholernie piękne, gdy całe stoi przede mną otworem i mogę robić, co tylko chcę. Czy to nie cudowne? 
Witaj Gdańsk! 


leżing, smażing. <3
Dajcie mi więcej słońca! 
W oczekiwaniu na Gdańsk, idealnego faceta i studia postaram się zrzucić trochę tłuszczyku z Ewą Chodakowską! Trzymajcie kciuki! ;*