czwartek, 20 listopada 2014

This is how we do.

Brakuje mi motywacji, ciągle. Czas coś zmienić, ale właściwie po co? Czuję dołek, ogromny. Nie potrafię się zmotywować, by wstać rano z łóżka na zajęcia. Jest mi ciężko, jak pomyślę, że ciągle to samo. Prysznic, pies, ogarnięcie się, korki, uczelnia, powrót, pies, obiad, nic. Ciągle to samo, ta sama rutyna. Ciągle nie mogę trafić na to, czego szukam. Czuję się wewnętrznie rozczarowana zachowaniem mężczyzn w XXI wieku. Czy prawdziwi i normalni już wyginęli? 
Zacznij od zmian z samą siebie, zacznij wstawać na zajęcia na 8 - ja wiem, to jest najcięższe, ale lepiej teraz, niż za miesiąc. Zamień negatywne podejście na nieustającą radość, może tak będzie łatwiej. Przecież wiesz, że potrafisz. Daję Ci dziś ostatni dzień na zmartwienia i upadanie. Jutro jest wielkim dniem, mimo że piątek. Może łatwiej będzie w domu, ale mała, przecież Ty jesteś w swoim domu. 
Susza trwa ponad tydzień, jestem z Ciebie dumna! Nie damy się. 

- potrzeba zmian od zaraz!
- uśmiechaj się od samego rana,
ludzie będą się zastanawiali,
co robiłaś w nocy.

całuję,
egoistycznaa.

wtorek, 14 października 2014

All about you.

Dość już mam czekania na Ciebie w nieskończoność. Nikt nie będzie taki, jak Ty, przecież to wiesz. Mam dość wiązania się na chwilę. Mam dość wiązania się, gdy wiem, że to i tak nie ma sensu.
Tak wiele rzeczy mi w nich wszystkich nie pasuje, za wiele. Wiem, że przy Tobie one wszystkie stracą na znaczeniu, bo niczym nie będę się przejmować, będę po prostu sobą, przy Tobie. Brakuje mi motywacji do czegokolwiek, lecz nieustannie, każdego dnia wstaję rano z łóżka.


- nie lubię niezapowiedzianych wizyt.
- nie lubię niespodzianek.
- jeżeli nie jesteś moim facetem, przyjaciółką,
czy rodziną - mówię NIE.
- dwa dni wolne w całym tygodniu,
praca wykańcza - czas to rzucić. 

w poszukiwaniu motywacji,
egoistycznaa.

wtorek, 23 września 2014

Stay with me.

Tak trudno jest u mnie o dobry dzień, więc jestem prze-szczęśliwa, gdy taki mam. Dzisiejszy jest trzecim z rzędu, gdy poświęcam mnóstwo siły i energii, by było dobrze. Udaje się. Choć moje zdrowie jest w opłakanym stanie, staram się nie załamywać. Wracam do tabletek, będzie lepiej. Mam nowe łóżko, nowego laptopa, czego chcieć więcej? Mimo wszystko, mimo balansowania na krawędzi jest dobrze. 

- wróciłam do Mel B.
- nie szukam faceta!

Całuję,
egoistycznaa.

piątek, 12 września 2014

Problem.

Ostatnio mam wrażenie, że jestem jak tykająca bomba, która tylko czeka, żeby wybuchnąć. Tracę cierpliwość, tracę wiarę, zaczynam się trząść i pękam. Płaczę i na darmo próbuję zebrać się w garść. Nie mam pojęcia, co się stało, co się zmieniło. Czym był zapalnik? Czas najwyższy chyba pomyśleć o jakiś zajęciach jogi, które mogłyby mnie wyciszyć i uspokoić. Musi być lepiej, zawsze w końcu jest! 

~ HP moim marzeniem i niedługo je spełnię. <3
czekam tylko na wypłatę i kupuję lapka. :) 
co myślicie o Windowsie 7?


Nominowana do Liebster Blog przez Anne.
Odpowiadam na 11 pytań, zadaję 11 pytań i nominuję 11 osób.

1. Co robisz zaraz po przebudzeniu?
Sprawdzam godzinę, przeciągam się i myślę, jak bardzo nie chce mi się wstawać. Najbardziej lubię moment, gdy okazuje się, że mam jeszcze trochę czasu na sen. <3

2. Kim chciałaś być, gdy byłaś mała?
Nauczycielką. Robiłam dziennik, karteczki z imionami, zakładałam obcasy i prowadziłam lekcję. Całkiem nieźle mi poszło, skoro studiuję pedagogikę, chociaż na obcasach nie przepadam chodzić. 

3. Dziwne słowo, które przychodzi ci do głowy i czemu jest dziwne.
Melun - chodziło mi o menela, gdy wczoraj droczyłam się z koleżanką, ale nie mogłam znaleźć słowa, co u mnie jest dość częste. 

4. Najpiękniejsza część człowieka to...
Charakter. Niektórzy mają fantastyczne zachowania, ale potem potrafią to idealnie zepsuć niestety. 

5. Co widzisz przez okno swojego pokoju?
Cóż, w Gdańsku zdarza się samolot, co jest świetne, gdy tak leżę i patrzę w okno, a tu widzę wysoko na niebie samolot. Często ludzi przechodzących po osiedlu. Kto by nie chciał tu mieszkać? W Elblągu natomiast często pełnia zagląda mi przez okno, a na co dzień cały szereg domów, nic ciekawego. 

6. Który film możesz oglądać setki razy?
'The Notebook' - znam na pamięć, za każdym razem płacz, uwielbiam! 'Titanic' - czysta klasyka. Typowo romantyczne komedie.

7. Jaki typ rozrywki jest dla ciebie katuszą?
Bardzo słaba impreza, z której nie wypada wyjść. Nic się nie dzieje, a nie możesz się zmyć pod byle jaką wymówką. 

8. Co myślisz o trzymaniu w domu węży?
Fuj, fuj i jeszcze raz fuj. Jeden wielki strach i obrzydzenie. Nie potrafię zrozumieć takich ludzi, którzy uważają takie organizmy za domowe zwierzątka. Przecież z tym żadnej więzi nie można nawiązać, jak z rybkami w akwarium. 

9. Żyjesz dniem dzisiejszym, czy myślisz o przyszłości, dlaczego?
Zależy od humoru. Jeśli jestem szczęśliwa, cieszę się tym, co jest. Jeśli jestem w dołku, to zaczynam myśleć o przyszłości w samych negatywach. 

10. Kto cię inspiruje?
Bohaterowie książek, tych romantycznych, właśnie takiej miłości chcę. Za którą można umrzeć i będę szczęśliwa od nowa każdego dnia. :)

11. Co cię drażni?
Głupi ludzie, których jest bardzo dużo na tej planecie, niestety. 

Moje pytania:

1. Co chcesz robić w przyszłości?
2. Wymarzone auto?
3. Ulubione zajęcie?
4. Pracujesz?
5. Ulubiona cecha u ludzi?
6. Lubisz sprzątać?
7. Ulubiony zwierzak?
8. Co robisz w wolnym czasie?
9. Ulubiony film?
10. Ulubiona książka?
11. Na jakie pytanie chcesz odpowiedzieć? :) 

Nominuję:

1. Daria
5. S.
8. Daga
10. Tinaaa
11. M.

Ode mnie tyle. :)
Buziak w czółko
i miłego dnia! ;*

czwartek, 4 września 2014

Chasing cars.

Nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Zakładam sobie jasno wyznaczone, drobne cele do realizacji. W stylu: nie, nie ulegniesz mu znowu. A potem przychodzi ten moment, gdy nie potrafię inaczej. Potem czuję się jeszcze gorzej, bo przecież ja tak nie potrafię - tak normalnie, bez uczuć, bez niczego więcej. Bez wspólnych pobudek przypieczętowanych pocałunkiem, bez wspólnych pryszniców wypełnianych naszym śmiechem, bez zrobionego przez niego śniadania, które dla mnie godne są MasterChef'a, bez całusa w usta z nadzieją na udany dzień, bez ciągłego uśmiechu na twarzy z myślą o nim, bez niego, gdy wracam do domu, bez jego obecności w łóżku, bez poczucia bezpieczeństwa zasypiając, bez niego w tak drobnych elementach szarej codzienności, która z nim wcale nie byłaby taka sama. Widocznie nie jestem dość dobra, by na to zasłużyć. 


- zacząć realizować wyznaczone cele.
- zacząć mówić: nie!
- przestać idealizować.
- przestać ciągle myśleć o nim.
- przestać ciągle myśleć o wszystkich wokół,
oni nie mają większego znaczenia.
- przestać narzekać.
- ciągle się uśmiechać.

małe postanowienia na wrzesień, :)

środa, 30 lipca 2014

Dear John.

Sama nie wiem, czego chcę... Chciałabym być obok Ciebie. Uwielbiam przytulać się do Ciebie, Ty się uśmiechasz i obejmujesz mnie ramieniem. Czego mogę chcieć więcej w tej chwili? Czuję, że mam wszystko, bo mam Ciebie. Delikatnie jeżdżę palcami po Twojej klatce i przygryzam wargę, czekając na to, co będzie potem. Opowiadam Ci o rzeczach zupełnie nieistotnych, ale słuchasz uważanie i nawet się śmiejesz. Zaczynasz mnie łaskotać i nie chcesz przestać, a ja czuję się najszczęśliwsza mając Cię tak blisko. Podnoszę głowę i zaczynam Cię całować. Nie pozostajesz mi dłużny. Uwielbiam, gdy przejmujesz kontrolę, a ja tak chętnie się Tobie oddaję. Nie myślę wtedy o niczym innym - jest przyjemniejsze uczucie? Skupiam się jedynie na Tobie i jest mi tak cholernie dobrze. Nawet nie zauważam, kiedy pozbawiasz mnie ubrań, bo niczego się przy Tobie nie wstydzę, nie mam obaw. Cieszę się, że sprawiam Ci radość, że Tobie także jest przy mnie dobrze. Ale tak, chciałabym czegoś więcej. Chciałabym mieć Cię obok...




- podjęłam pracę!
- wyjeżdżam nad jezioro.
- kolejny rok studiów przede mną.
- mieszkanie z przyjaciółką - oby.
- nie mogę przestać o nim myśleć.
- robię wszystko, by nie myśleć.
- jutro Gdańsk, oby bez korków.
- Mel B. leci do przodu!


środa, 9 lipca 2014

Summer.


Cześć laski! 

Póki co motywacja do ćwiczeń, ruchu i unikania niektórych rzeczy jest. :) Dlatego też pomyślałam, że i Was do tego zachęcę. Spoko, nie przerażajcie się! Brak całego programu Chodakowskiej, chyba, że na wstępie chcesz zejść na zawał. Ewka jest genialna i składam jej pokłony, ale gdy mówi 'rób tyle, ile możesz', ja chcę robić wszystko, przez co ledwie łapię oddech. Dlatego zacznijmy inaczej. Postarajmy się o trochę ruchu każdego dnia. Rower, spacer z psem, bieganie, pajacyki, skakanie, brzuszki, cokolwiek. Co - kto lubi i woli. Do niczego nie zmuszam, a jedynie do RUCHU każdego dnia. Początki zawsze są trudne, dlatego wróciłam do swojego starego TWITTERA, stąd ta nazwa. Sprawa jest prosta, zakładacie własnego, dodajemy się do ziomków, czy cokolwiek i nawzajem motywujemy tymi 140 znakami! Wpisy mogą być takie, jak tylko sobie zażyczysz, co napiszesz, będzie dobrze. Ważne, by motywować, motywować i jeszcze raz motywować. Robię to dlatego, że jestem pewna, że za parę dni moja motywacja zniknie, lenistwo znów przejmie nade mną władzę, a ja nadal będę tylko narzekać. A co Wam życzę na każde święta? Przestańmy wreszcie narzekać! Dlatego czas najwyższy ruszyć tyłek, są wakacje, masz mnóstwo czasu, by raz dziennie zrobić 50 pajacyków. Poszukaj programów w internecie, polecam Mel B, ta laska autentycznie się męczy! Ułóż swój własny ze zlepków różnych. Gwarantuję, że będziesz zadowolona. Z dnia na dzień postanawiaj sobie ograniczyć, czy czekoladę, żelki i inne powszechnie niezdrowe rzeczy. Chodźmy małymi kroczkami, by nie narzekać! Do tego potrzeba wsparcia, mamy Ewkę, mamy siebie, damy radę. :) Piszcie, co o tym myślicie. 
Najlepszy po takim wysiłku jest zimny prysznic, do którego dzisiaj się przekonałam, bo czuję się maksymalnie błogo, mimo, że nie czuję nóg.
Znajdźmy też czas, by trochę się poopalać! :) 
Wytrzymałam dziś pół godziny na słońcu i uciekłam pod prysznic.

Zostawiam mojego twittera i trzymam kciuki!

http://twitter.com/brazowoooka

poniedziałek, 7 lipca 2014

Always in my head.

 Był styczeń, jest lipiec, ale teraz zdecydowanie DZIEŃ DOBRY!

Wiele się wydarzyło przez te parę miesięcy.

Między innymi: skończyłam pierwszy rok studiów! :))
Bez żadnych wrześniowych poprawek, zaczynam cieszyć się trzymiesięcznymi wakacjami. Mój rok jest zdecydowanie najlepszy pod słońcem, szczególnie na hawajskich imprezkach podczas sesji. Kontakty są naprawdę świetne, nie mogłabym mieć lepiej. Jestem zadowolona z wyników, jest dobrze. 

Przygarnęłam psa. :))
Był to zdecydowanie dobry krok, wprowadziła w moim życiu tyle niewyobrażalnej radości! Jak to tata powiedział: 'wszystko, żebyś była szczęśliwa'. Można mieć lepiej? Zgodził się na sunię i oto jest. Aktualnie ma dziewięć miesięcy, nie gasnący uśmiech na mordce i wszędzie jej pełno. Poniżej będą zdjęcia. I tak, jest doskonałą, kobiecą kopią Matisa. To nie mógł być inny pies. Jest idealnie do niego podobna, niektóre zachowania ma dokładnie identyczne. Żaden pies nie zastąpi mi tego, przy którym się wychowałam. Nadal mam łzy w oczach, jak o nim pomyślę. Ale pies jest zdecydowanie potrzebny w moim życiu. Chociażby po to, by w największe ulewy i burze wyciągał mnie z domu! Najgorsze było sikanie na moje nowiutkie panele. Ale to na szczęście za nami. Jest jeszcze głupiutka, czasami sprawia problemy, ale świetnie sobie z tym radzę. Jak na dorosłą dziewczynę przystało, w końcu to mój pies, który mieszka ze mną w Gdańsku. Ma na imię Dasza. 

Rok z kuzynem dobiega końca.
Za parę dni wyprowadzi się i uciążliwe mieszkanie z nim dobiegnie końca. Bardzo się z tego cieszę, doprowadzę całe mieszkanie do porządku, szczególnie jego pokój i będzie wprost idealnie mieszkać z dziewczyną. Co więcej - z najlepszą przyjaciółką, ale to jeszcze nic pewnego i przed nami. 

Polubiłam Gdańsk.
Nie czuję się już źle jadąc tam, jadę z uśmiechem na ustach. Co prawda nadal z większym wracam do domu, ale jest progres. Głównie za sprawą Daszki, ale też mnóstwa nowych znajomych. Lubię wychodzić na miasto i wracać do mieszkania, gdzie mój pies nauczył się rozpoznawać wpisany kod od klatki, że zaraz ktoś przyjdzie. Przyzwyczaiłam się do tamtejszego stylu życia, ciągłych korków, mnóstwa ludzi wszędzie i innych. Dlatego też coraz bardziej cieszę się wracając do swojego małego Elbląga, gdzie znam ludzi na każdym kroku, a mieszkam tam, gdzie jest cicho i spokojnie. I dziękuję losowi, każdego dnia, że nie mieszkam w akademiku. Nie mogłabym się do tego przyzwyczaić. No i nie akceptują tam psów. 

Jestem singlem od marca i jestem cholernie szczęśliwa.
Gdy ludzie pytają mnie, czy się z kimś spotykam, a ja odpowiadam, że nie, widzę współczucie w ich oczach. Jest to doprawdy rozbrajające, po raz kolejny uświadamiam sobie w jak ograniczonym społeczeństwie żyjemy. Mogłabym być w związku na pstryknięcie palcem, nie trudno mi znaleźć faceta, ale po co? Po co mam być, by być? Po co mam się denerwować, ciągle narzekać i źle czuć? Chcę czegoś więcej niż zwykłego związku, chcę budzić się rano z myślą, że tak, to jest ten facet, z którym chcę spędzić resztę życia. Będę w związku, jak chociażby będzie chemia, jak nie będę narzekać. Nie, nie chcę ideału. Mój facet może mieć wad od cholery, ale chcę móc żyć z tymi wadami i akceptować je. Ale potrzebuję motyli w brzuchu, chemii i wzajemnego zrozumienia, a ostatnio mam wrażenie, że to już prawie nie istnieje. Chociaż związek mojej jednej koleżanki, mimo ciągłych kłótni uważam za bardzo dobry związek i zazdroszczę. Jak się na nich patrzy, to widać prawdziwą miłość. I tego będę szukać!

Z większych rzeczy to tyle, reszta większych jest ważna dla mnie, jak zmiana pracy mojego taty, kontakty z moim kolegą, wakacyjny wyjazd nad jezioro. 
Teraz najbardziej cieszę się z tego, że mam wakacje! Dzisiejszego dnia obudziłam się ze świadomością, że nic nie muszę. Może być coś cudowniejszego? Postanowiłam także wziąć się za jakiś ruch, nie dlatego, że uważam że mam za dużo kilogramów. Może i mam, ale dobrze się czuję, a mimo to słyszę, że jestem seksowna. Chcę się czuć jeszcze lepiej w swoim własnym ciele, dla własnej satysfakcji.
A teraz zbieram się do czyszczenia swojego auta, bo jutro wpadam do Gdańska. Wczoraj tyle wydałam na zakupy w nim, a jutro znowu, no cóż. Przeżyjemy. 

Udanych wakacji, opalania i trzymajcie się ciepło! :*






czwartek, 30 stycznia 2014

Something I need.


Dobry wieczór kochane! ;*

Mam pustkę w głowie, bo nie mam pojęcia, jak to wszystko ubrać w słowa. Zdecydowanie ostatnie dni wiele zmieniły. Zaczynając od początku w ostatnim tygodniu czułam się źle, naprawdę źle. Spotykałam się z pewnym chłopakiem, ale wciąż nie mogłam przestać myśleć o poprzednim, z którym nasz kontakt zakończył się ciszą. Stwierdziłam, że mimo iż zależało mi na tym chłopaku, to nie mogę być w takim związku. Nie mogę go wspierać, skoro sam nie potrafi nic z tym zrobić. Nie chcę być cały czas okłamywana. Nastąpiła cisza z obu stron. Pierwsza randka z kimś nowym - dostałam różę. Jedyny facet, od którego dostałam kwiat na pierwszej randce, dobrze się zaczęło. Potem pisał mi wiersze, zachwycał się tym, jaka to jestem najpiękniejsza, czy najukochańsza. Dowartościowało mnie to, pozwoliło choć na chwilę zapomnieć. Ale czułam się źle, miałam obok siebie romantyka, który był gotowy zrobić dla mnie wszystko, a mi tak bardzo chciało się płakać. Nie potrafiłam tylko sprecyzować powodu. Od paru dni próbowałam się tylko skontaktować z moim byłym, by dowiedzieć się, co u niego słychać, chcąc utrzymywać jakiś kontakt. Zaczął mi się śnić po nocach, oczywiście w kontekście wielkiego pogodzenia zwaśnionych kochanków. Mówiłam sobie - luz dziewczyno, tylko z nim pogadasz, jak ze zwykłym kolegą. W końcu go odwiedziłam, strasznie się denerwowałam, ale wystarczyło, że usłyszałam jego głos, a potem go zobaczyłam, bym poczuła się zupełnie swobodnie. Zaczęliśmy rozmawiać, był zaskoczony, że mnie zobaczył. Spojrzałam na niego, gdy był taki nieogarnięty, z kilkudniowym zarostem i w dresie ( ja nie cierpię facetów w dresach! ) i stwierdziłam, że muszę chociaż spróbować. Bo cholernie podoba mi się to, co widzę. Przytuliłam się do niego, a on mnie bardzo mocno ścisnął. Powiedział, że tęsknił. Tyle wystarczyło, by do końca dnia nie zszedł mi uśmiech z twarzy. Pojechałam do Gdańska z przyjaciółką, by uczyć się do egzaminu i pisałam z nim cały dzień. Wiele sobie wyjaśniliśmy. Nie mógł się doczekać, aż wrócę na drugi dzień. Spędziliśmy razem trzy godziny. Zdecydowanie bardzo udany dzień. 
Wystarczy mi tylko to, że mam go blisko, że mogę go dotknąć, przytulić, pocałować. I mogę na niego patrzeć godzinami, na jego głupie miny, słuchać głupich tekstów. Wywracam oczami, a Ty mówisz, że strasznie Cię to denerwuje, potem mnie całujesz i mówisz, że kochasz. Czego chcieć więcej? Nie mam pojęcia, co będzie dalej. Co będzie za jakiś czas, co się z nami stanie. Ale w tym momencie jestem pewna, że kocham tego faceta i nie chcę go drugi raz stracić. Wierzę, że wszystko będzie dobrze. Że wyjdzie na prostą i będzie się starał. Ma przecież mnie. Nie przestaję się uśmiechać, gdy o nim myślę. Jednocześnie tak bardzo się boję...

Boję się, że mnie takiej nie zaakceptuje. Za bardzo mi zależy na tym facecie... Mimo tego, że uczuciowo nabrałam pewnej stabilności, tak mój humor od wczoraj trochę się pogorszył. Zdecydowanie za dużo myślę. Spędziłam dwa dni ze swoją przyjaciółką praktycznie non stop. I wtedy zaczęłam się źle czuć, wiem, to dziwne. Zaczęłam się zastanawiać, jak to jest być zdrowym człowiekiem. Nie mieć takich problemów, które mam. Obserwowałam ją i zaczęłam jej cholernie zazdrościć, przeraziło mnie to. Z drugiej strony chciało mi się strasznie płakać, czemu to spotkało akurat mnie. Pewnie zaczęłam się nad tym zastanawiać z jednego powodu. Ale poradzę sobie, na pewno sobie poradzę. Skoro mnie kocha, to to zaakceptuje. Na tym polega miłość, prawda? 

Cztery egzaminy zaliczone, przede mną jeszcze dwa i wczoraj pisałam jeden. Mam nadzieję, że obejdzie się bez jego poprawki, oby. Muszę się bardziej skupić, pouczyć się przez cały weekend, nagroda będzie słodka! Dostanę swoje ciasteczko w swoim łóżku w Gdańsku. Martwił się tylko, jak kolejnego dnia wstanę na egzamin. Chyba nie będzie chciał mnie wypuścić z łóżka, nie zamierzam protestować. 
Krążę sobie między Gdańskiem, a Elblągiem, bo mogę.
Trzymajcie kciuki!
Wreszcie czuję się naprawdę szczęśliwa! Mając takiego faceta nie chcę niczego więcej.
Muszę jeszcze tylko ogarnąć wf. 

Słodkich snów. 

sobota, 25 stycznia 2014

Love you till the end.

Zawsze muszę poczuć coś do tych niewłaściwych facetów.
Zawsze muszę się rozczarować. 

Ale zawsze jest kolejny. 
Czasami przeraża mnie bycie mną, gdy oni tak do mnie lgną. 
Mam mieszane uczucia. 
Z każdym kolejnym boję się coraz bardziej.
Dajmy temu szansę, proszę.
Bądź dla mnie dobry.


Do sesji uczę się tak.
Czyżby 4 egzaminy? A wiedza tak opornie mi wchodzi.
Kocham swoje auto, jest najcudowniejsze. <3
I to ogrzewanie w teraźniejsze mrozy.
Jestem szczęśliwa, tak po prostu. 

Czas najwyższy zacząć żyć.

czwartek, 2 stycznia 2014

Unconditionally.

Tak ciężko jest nie mieć wątpliwości.
Tak łatwo jest przestać w cokolwiek wierzyć.
Sama nie wiem, co mam robić, kogo wybrać.
Chciałabym być tak po prostu cholernie szczęśliwa.
Szczęście daje mi On, gdy całuje mnie zachłannie po twarzy,
a ja nie potrafię przestać się śmiać.
To jest to. Muszę czuć się szczęśliwa, 
a przy Nim nie potrafię przestać się uśmiechać.
Wybór jest prosty - kocham Go. 

Uwielbiam na niego patrzeć, uwielbiam jak on patrzy na mnie. Mogłabym całować go bez przerwy, bo tak dobrze całuje. Mogłabym go nie puszczać, bo już zawsze chcę, by mnie przytulał. Chcę by był mój, tylko mój, by każda inna mogła tylko o nim pomarzyć. Chcę, by mi ufał i ja chcę ufać mu. Chcę z nim być, przez cały czas, nie nudzi mi się, nie mam go dość, nie chcę by szedł. Zdecydowanie to dobry znak. Zdecydowanie to dobry wybór.

Sylwester spędzony z najlepszą z najlepszych. 
Nigdy więcej rozczarowań!
Czas zacząć uczyć się do sesji, mała!
But a little party never killed nobody!