Cześć laski!
Póki co motywacja do ćwiczeń, ruchu i unikania niektórych rzeczy jest. :) Dlatego też pomyślałam, że i Was do tego zachęcę. Spoko, nie przerażajcie się! Brak całego programu Chodakowskiej, chyba, że na wstępie chcesz zejść na zawał. Ewka jest genialna i składam jej pokłony, ale gdy mówi 'rób tyle, ile możesz', ja chcę robić wszystko, przez co ledwie łapię oddech. Dlatego zacznijmy inaczej. Postarajmy się o trochę ruchu każdego dnia. Rower, spacer z psem, bieganie, pajacyki, skakanie, brzuszki, cokolwiek. Co - kto lubi i woli. Do niczego nie zmuszam, a jedynie do RUCHU każdego dnia. Początki zawsze są trudne, dlatego wróciłam do swojego starego TWITTERA, stąd ta nazwa. Sprawa jest prosta, zakładacie własnego, dodajemy się do ziomków, czy cokolwiek i nawzajem motywujemy tymi 140 znakami! Wpisy mogą być takie, jak tylko sobie zażyczysz, co napiszesz, będzie dobrze. Ważne, by motywować, motywować i jeszcze raz motywować. Robię to dlatego, że jestem pewna, że za parę dni moja motywacja zniknie, lenistwo znów przejmie nade mną władzę, a ja nadal będę tylko narzekać. A co Wam życzę na każde święta? Przestańmy wreszcie narzekać! Dlatego czas najwyższy ruszyć tyłek, są wakacje, masz mnóstwo czasu, by raz dziennie zrobić 50 pajacyków. Poszukaj programów w internecie, polecam Mel B, ta laska autentycznie się męczy! Ułóż swój własny ze zlepków różnych. Gwarantuję, że będziesz zadowolona. Z dnia na dzień postanawiaj sobie ograniczyć, czy czekoladę, żelki i inne powszechnie niezdrowe rzeczy. Chodźmy małymi kroczkami, by nie narzekać! Do tego potrzeba wsparcia, mamy Ewkę, mamy siebie, damy radę. :) Piszcie, co o tym myślicie.
Najlepszy po takim wysiłku jest zimny prysznic, do którego dzisiaj się przekonałam, bo czuję się maksymalnie błogo, mimo, że nie czuję nóg.
Znajdźmy też czas, by trochę się poopalać! :)
Wytrzymałam dziś pół godziny na słońcu i uciekłam pod prysznic.